
Śladami początków państwa Polskiego – spotkanie wrześniowe
W dniach 17–20 września nasz klub Blue Knights Poland VI spotkał się w Wielkopolsce, aby tym razem zamiast kilometrów na motocyklach pokonać trochę kilometrów… przez historię. Motywem przewodnim wyjazdu były miejsca związane z początkami państwa polskiego oraz historią ziem, na których przed wiekami kształtowała się nasza państwowość.

Naszą bazą wypadową został Ośrodek Jutrzenka w Gołąbkach, miejsce położone na skraju lasu, pośród jezior i z dala od miejskiego zgiełku. Cisza, spokój i możliwość wspólnego odpoczynku sprawiły, że był to bardzo dobry wybór. Jutrzenka oferuje również restaurację, w której ceny są przystępne, a jedzenie smaczne. Obiekt cieszy się bardzo dobrymi opiniami odwiedzających.
Gniezno – tam, gdzie zaczyna się opowieść o Polsce
W piątek, 18 września, rozpoczęliśmy właściwą część historycznej wyprawy. Pierwszym punktem było Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie.
Muzeum pozwala spojrzeć na początki Polski znacznie szerzej niż przez pryzmat kilku dat, które pamiętam ze szkolnych podręczników. Główna wystawa obejmuje okres od początków X aż do XIII wieku. Można tam zobaczyć zarówno oryginalne zabytki, jak i rekonstrukcje przedmiotów związanych z życiem, kulturą oraz kształtowaniem się pierwszego państwa Piastów.
Dzięki temu, że muzeum zwiedzaliśmy z przewodniczką, nie było to zwykłe przejście od gabloty do gabloty. Historia przemówiła do nas kobiecym głosem za sprawą Natalii Stanickiej, a wiele eksponatów i wydarzeń mogliśmy zobaczyć w zupełnie innym świetle.

Kolejnym punktem była Bazylika Prymasowska – Sanktuarium św. Wojciecha, górująca nad Gnieznem ze Wzgórza Lecha. Już z zewnątrz dwie monumentalne wieże zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jednak prawdziwa historia tego miejsca kryje się znacznie głębiej. Budowę obecnej gotyckiej katedry rozpoczęto w 1342 roku, ale wcześniej w tym samym miejscu znajdowały się świątynie przedromańska i romańska. To właśnie tutaj koronowano pięciu polskich władców: Bolesława I Chrobrego, Mieszka II Lamberta, Bolesława II Śmiałego, zwanego również Szczodrym, Przemysła II oraz Wacława II.
Jednym z najcenniejszych zabytków katedry są oczywiście XII-wieczne Drzwi Gnieźnieńskie, przedstawiające w osiemnastu scenach życie i męczeńską śmierć św. Wojciecha. Skrzydła drzwi nie są identyczne. Różnią się wielkością, grubością, a nawet składem materiału i jakością odlewu. Przyjmuje się, że powstały około 1175 roku.

Niedaleko katedry znajduje się gnieźnieński rynek, który prezentował się bardzo dobrze, choć tego dnia spokój skutecznie zakłócały prowadzone tam prace remontowe. Nie przeszkodziło to jednak w realizacji równie ważnej części programu: gofrów, lodów i zakupu pamiątek. Dopiero po wykonaniu tych obowiązkowych punktów można było ruszać dalej.
Trzemeszno – późnobarokowa perła i miasto Rossiego
Następnym przystankiem było Trzemeszno, czyli rodzinne miasto Rossiego. Tutaj odwiedziliśmy Bazylikę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Trudno przypisać ją do jednej epoki i jest ku temu bardzo dobry powód. Dzisiejsza świątynia jest przede wszystkim późnobarokowa, jednak już w XII wieku stała w tym miejscu romańska bazylika. Później przebudowano ją w stylu gotyckim, a w XVIII wieku gruntownie przekształcono w monumentalną świątynię barokową. Do dziś wewnątrz można odnaleźć autentyczne XII-wieczne kolumny romańskie, a także ślady późniejszej architektury.
Jedna z miejscowych tradycji wiąże Trzemeszno również ze św. Wojciechem. Według przekazu właśnie tutaj miało spocząć jego ciało po męczeńskiej śmierci, zanim Bolesław Chrobry przeniósł je do Gniezna. Nie jest to fakt jednoznacznie potwierdzony źródłowo, ale tradycja ta od stuleci stanowi część historii miasta.
Z Trzemesznem wiążą się również legendy dotyczące pochodzenia jego nazwy. Aby je poznać, najlepiej odwiedzić miasteczko i posłuchać opowieści osób takich jak Renata Pałucka – inspektor ds. turystyki, dziedzictwa kulturowego i promocji gminy, która nas oprowadzała. To kobieta o ogromnej wiedzy dotyczącej bazyliki i historii miasta, a przy tym potrafiąca przekazywać ją z wielkim zaangażowaniem. Mimo bardzo ograniczonego czasu opowiedziała nam naprawdę wiele.
Bazylika ma jeszcze jedną niezwykłą historię. W 1945 roku wycofujące się wojska niemieckie podpaliły świątynię. Ogień zniszczył niemal całe bogate wnętrze, dach, kopułę, ołtarze i polichromie. Po wojnie podjęto decyzję o odbudowie bazyliki i odtworzeniu jej dawnego wyglądu, wykorzystując między innymi zachowaną dokumentację oraz fotografie. Dzięki temu dziś ponownie możemy oglądać imponujące wnętrze, a wewnątrz murów zachowano fragment ściany noszący ślady działania ogromnej temperatury podczas pożaru. Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego.

Po całym dniu zwiedzania wróciliśmy do Gołąbek. Wieczór należał już do nas. Historia historią, ale klubowego spotkania bez integracji przecież nie wypada kończyć o osiemnastej.
Biskupin – prawie 2700 lat wstecz
19 września kolejna porcja historii. Tym razem Biskupin.
Słynna osada biskupińska nie była osadą pierwszych Piastów ani dawnych Słowian. Jest znacznie starsza. Najbardziej znane stanowisko archeologiczne pochodzi z przełomu epoki brązu i żelaza. Badania dendrochronologiczne wykazały, że drewno wykorzystane do budowy osady ścięto zimą 738/737 roku p.n.e. Przenieśliśmy się więc niemal 2700 lat wstecz. Ciężko sobie to nawet wyobrazić.
Sama osada była jak na swoje czasy imponującym przedsięwzięciem. Domostwa ustawiono regularnie, otaczała je ulica okrężna, a całość zabezpieczał potężny wał. Od strony jeziora wbito ukośnie rzędy drewnianych pali, które działały jednocześnie jako falochron i ochrona przed napierającą zimą krą. Osada znajdowała się wówczas na wyspie, a prowadził do niej drewniany pomost.
Ciekawostką jest również wieża nad bramą, którą dziś niemal każdy kojarzy z Biskupinem. Jest ona rekonstrukcją hipotetyczną. Archeolodzy nie dysponują dowodami pozwalającymi dokładnie odtworzyć jej pierwotny wygląd. Podobnie jest z rodzajem poszycia dachów domostw. Wiadomo natomiast, że sama brama z dwuskrzydłowymi wrotami rzeczywiście istniała.
Biskupin został odkryty w 1933 roku, kiedy miejscowy nauczyciel Walenty Szwajcer zauważył wystające z wody drewniane elementy i zainteresował znaleziskiem archeologów. Odkrycie osady zaliczane jest przez muzeum do stu najważniejszych odkryć archeologicznych XX wieku.

Naszą przewodniczką po tym niezwykłym miejscu była Wiesława Graczyk. Jej ogromna wiedza, zaangażowanie i poczucie humoru sprawiły, że znów miałem ten sam problem co dzień wcześniej – słuchałem, chłonąłem informacje, a później orientowałem się, że połowy z nich nie byłbym już w stanie powtórzyć.
Bez motocykli, ale nadal w klubowym klimacie
Była to wyprawa bez motocykli, był za to czas na historię, wspólne zwiedzanie, wieczorną integrację i doświadczenie historii Polski z tak bliska.
Nie wszyscy mogliśmy zostać do końca. Z uwagi na obowiązki część z nas musiała zakończyć pobyt wcześniej, inni później, ale naprawdę był to udany wyjazd.
Ogromna w tym zasługa organizatorów – Rossiego i Lucinii. Przygotowanie kilkudniowego spotkania, zaplanowanie miejsc, przewodników, przejazdów oraz całej logistyki wymaga pracy, której podczas samego wyjazdu często nawet się nie zauważa.
Rossi, Lucinia – dzięki i wielkie brawa!
Ludzie, którzy potrafią ożywić historię
Na osobne podziękowania zasługują nasze przewodniczki: Natalia Stanicka z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, Renata Pałucka z Urzędu Miejskiego w Trzemesznie oraz Wiesława Graczyk, która oprowadzała nas po Biskupinie.
Można znać setki dat, nazwisk i wydarzeń, ale prawdziwą sztuką jest przekazywanie tej wiedzy w taki sposób, aby już po kilku minutach grupa naprawdę chciała dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Wszystkie trzy Panie pokazały, że można połączyć ogromną wiedzę, profesjonalizm i zaangażowanie z otwartością oraz świetnym poczuciem humoru . Dzięki nim odwiedzone przez nas miejsca przestały być wyłącznie zabytkami, murami czy eksponatami, lecz za każdym z nich pojawili się ludzie i ich historie.
Paniom Natalii, Renacie i Wiesławie serdecznie dziękujemy i do zobaczenia!
Zapraszamy również na naszą stronę
Blue Knights Poland VI
na Facebooku, gdzie znajdziecie wiecej zdjęć i relacji.
Blue Knights Poland VI
Ride with Pride














0 komentarzy