Motocyklami przez góry Harz
W dniach 1–5 września wybraliśmy się motocyklami w Góry Harz. Podróż przebiegła przy dobrej pogodzie, a naszą bazą wypadową zostało Wernigerode.
Nie trzeba lecieć samolotem i pokonywać setek kilometrów w przestworzach, aby zobaczyć bajkowe miejsca. Przykładem jest kolorowe Wernigerode, położone u stóp Gór Harz, z piękną starówką i bajkowym ratuszem.
W regionie często można spotkać napis „Hexlich willkommen” – grę słów łączącą niemieckie „Herzlich willkommen”, czyli „serdecznie witamy”, ze słowem „Hexe”, oznaczającym wiedźmę lub czarownicę.
Pierwszy spacer po rynku i mieście zakończył się ulewnym,
ale krótkotrwałym deszczem.
Rappbodetalsperre, TITAN RT i Hexentanzplatz
Kolejne dni to zwiedzanie perełek regionu, m.in. zapory Rappbodetalsperre i mostu wiszącego TITAN RT. Zapora ma 106 metrów wysokości i jest najwyższą tego typu konstrukcją w Niemczech.
Przy niej działa Harzdrenalin, którego jedną z głównych atrakcji jest liczący 458,5 metra most TITAN RT. Znajduje się tam również Megazipline – kilometrowa, podwójna tyrolka zawieszona około 120 metrów nad doliną.
Tego samego dnia odwiedziliśmy Hexentanzplatz w Thale, jedno z najbardziej znanych miejsc w Górach Harz. W Noc Walpurgii, 30 kwietnia, miejsce to tradycyjnie opanowują czarownice i diabły.
Pierwsza awaria i 36 zakrętów Kyffhäuser
3 września zmierzyliśmy się z pierwszą usterką motocykla – uszkodzone łożysko główki ramy nie dawało gwarancji bezpiecznej jazdy. Dzięki warsztatowi motocyklowemu „Samuray Motorcycles” w Wernigerode udało się szybko usunąć problem.
Trasę przejechaliśmy z wielką przyjemnością, a następnie zwiedziliśmy pomnik i weszliśmy na jego szczyt, skąd rozpościerał się fenomenalny widok na okolicę. Tego dnia mocno wiało, a później złapał nas deszcz. Zjazd mokrą, krętą trasą dostarczył więc niemałych emocji.
Tego dnia odwiedziliśmy również kultowe miejsce spotkań motocyklistów – Biker Oase Café 36 koło Kelbry, u podnóża pasma Kyffhäuser. Nazwa „36” nawiązuje do słynnej trasy prowadzącej drogą B85 w stronę Kyffhäuser-Denkmal, na której znajduje się 36 zakrętów.
Stapelburg, Harzturm i Okertalsperre
4 września kolejne motocyklowe trasy zaprowadziły nas do Grenzinformationspunkt Stapelburg–Eckertal – miejsca upamiętniającego dawną granicę wewnątrzniemiecką i system umocnień granicznych NRD.
Następnie dotarliśmy do 65-metrowej wieży Harzturm w Torfhaus. Z dwóch platform widokowych można podziwiać Brocken i Park Narodowy Harz, a jedną z atrakcji wieży jest 110-metrowa zjeżdżalnia „Rasantia”.
Niestety z powodu bardzo silnego, wręcz porywistego wiatru wieża była zamknięta. Pozostał nam więc widok z dołu, który również robił wrażenie.
Zjeżdżając krętą trasą, dotarliśmy do Okertalsperre. Jej zakrzywiona zapora grawitacyjna ma 67 metrów wysokości licząc od dna doliny (75 od fundamentów), a położenie wśród gór sprawia, że miejsce prezentuje się imponująco.
Goslar i kolejna motocyklowa niespodzianka
Kolejnym przystankiem był Goslar – prawdziwa perełka z malowniczą starówką i licznymi zabytkami. Jednym z najważniejszych jest XI-wieczna Kaiserpfalz, czyli Pałac Cesarski.
W mieście znajduje się również Rammelsberg – dawna kopalnia, dziś muzeum i obiekt wpisany wraz ze starówką Goslaru na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
W drodze ponownie na Hexentanzplatz dopadła nas kolejna awaria. W oponę tylnego koła BMW Grifona wbił się „piękny miejscowy” wkręt. Grifon wraz z Kamykiem zajęli się naprawą, a my kontynuowaliśmy podróż.
Po zakupie pamiątkowych czarownic spotkaliśmy się ponownie i razem pojechaliśmy do Baumkuchenhaus w Wernigerode. Tradycja wypieku sękacza w mieście sięga 1749 roku, natomiast obecny Baumkuchenhaus powstał w 2008 roku. Po zjedzeniu pysznych sękaczy wróciliśmy do miejsca zakwaterowania.
Niecałe 1400 kilometrów
W drodze powrotnej odwiedziliśmy jeden ze sklepów Louis Motorrad w Berlinie. Po zakupach ruszyliśmy do domów. Za Berlinem na autostradzie dopadła nas burza z intensywnym deszczem, ale przygotowani na takie warunki wróciliśmy w dobrych humorach.
Łącznie pokonaliśmy niecałe 1400 km. Dla trzech wytrawnych motocyklistów i ich GS-ów była to „lekka, krótka wycieczka”. Czwarty uczestnik jechał klasycznym cruiserem, który przy wadze około 300 kg dał popalić, szczególnie na krętych górskich trasach.
Świetna przygoda, doborowe towarzystwo, piękne trasy i wieczory pełne dyskusji o motocyklach oraz planowanych kolejnych wyjazdach.
Zapraszamy również na naszą stronę
Blue Knights Poland VI
na Facebooku.
Blue Knights Poland VI
Ride with Pride
0 komentarzy