
BK VI PL na Gibraltarze
Na przełomie stycznia i lutego dwóch naszych braci (Robertos i Słodki) wybrało się na południe Hiszpani. Jak mówi jeden z nich to nie była objazdówka pod palmy, tylko fajna przygoda, bo czasu niewiele, a kilometrów dużo do pokonania. Natomiast baza w okolicach Málaga, była idealnym miejscem na start.

Czasami asfalt, a czasami teren — szutry, kamienie i suche, górzyste odcinki przypominające momentami pustkowie bardziej niż Europę.


W rejonie pustyni Gorafe naszym braciom jazda dała popalić. Luźny grunt, kamienie, koleiny i miejsca, gdzie motocykl prowadził się bardziej siłą woli niż przyczepnością. Czasami było ciężko, było trochę walki ze sprzętem, były wywrotki ale finalnie wszystko do przejechania, podobno nawet przewodnik był w małym szoku, kiedy motocykle grzęzły w błocie.

Oczywiście na trasie nie mogło zabraknąć serpentyn prowadzących do miasteczka Ronda, malowniczej przeciętej wąwozem rzeki Guadalevín, „perły” Hiszpani.

Mieli również wyznaczony obowiązkowy cel — dotrzeć do Gibraltar, do miejsca gdzie Europa spotyka się z Afryką – co oczywiście zrealizowali. Na miejscu zostawili małą, okrągłą pamiątkę na znak swojej obecności.

poniżej kilka dodatkowych zdjęć z tej wyprawy.












0 komentarzy